Na prośbę Czytelników portalu TomaszowNews prezentujemy rozmowę z Małgorzatą Gromadzką, Wiceministrem Rolnictwa i Rozwoju Wsi. To merytoryczny wywiad oparty na konkretach – padają w nim jasne odpowiedzi dotyczące przyszłości polskiego rolnictwa, bezpieczeństwa rynku, dopłat po 2027 roku, sytuacji w sektorze wieprzowiny oraz wyzwań związanych z umową Mercosur.
Nasza rozmówczyni zabiera głos nie tylko jako przedstawiciel rządu, ale również jako praktyk – rolniczka prowadząca certyfikowane gospodarstwo ekologiczne. W rozmowie z Grzegorzem Gałanem omawia realne działania resortu, kierunki wsparcia dla młodych rolników, znaczenie spółdzielczości oraz wizję rozwoju wsi w perspektywie najbliższych lat.
To istotny głos w dyskusji o kierunku zmian w polskim rolnictwie – szczególnie ważny z punktu widzenia mieszkańców naszego regionu. Zachęcamy do zapoznania się z pełną treścią wywiadu.

Rozmowa z Małgorzatą Gromadzką, Wiceministrem Rolnictwa i Rozwoju Wsi
Dlaczego rolnictwo jest dla Pani tak osobistą sprawą?
Jestem rolniczką z krwi i kości. Razem z mężem prowadzimy certyfikowane gospodarstwo
ekologiczne specjalizujące się w borówce wysokiej, porzeczce czarnej i czerwonej oraz agreście.
Wiem dokładnie, co oznacza przymrozek o 4:30 rano, strata plonu przez gradobicie czy cena skupu
poniżej kosztów produkcji. Moi rodzice mieli 10-hektarowe gospodarstwo z tytoniem, porzeczką,
zbożem oraz trzodą chlewną. Wychowałam się na wsi i na własnej skórze doświadczyłam wszystkich
bolączek. Dlatego w ministerstwie nie mówię „o rolnikach”, tylko „o nas”. Moje decyzje są zawsze
filtrowane przez pryzmat praktyka.
Mercosur – czy naprawdę jesteśmy w stanie obronić polski rynek przed zalewem taniej żywności z Ameryki Południowej?
Tak, i robimy to konsekwentnie. Polska utrzymuje twarde „nie” dla umowy w obecnym kształcie.
Uruchomiliśmy „tarczę” – wzmacniamy kontrole graniczne w kluczowych punktach (Dorohusk,
Medyka, porty w Gdańsku i Gdyni), wprowadzamy nowelizację ustawy o GIJHARS, aby wszystkie
inspekcje działały sprawniej i jednocześnie. Domagamy się pełnej zasady wzajemności: produkty z
Mercosur muszą spełniać identyczne standardy środowiskowe, weterynaryjne i dotyczące
pestycydów, co nasze. Złożyliśmy do KE formalne wnioski o wstrzymanie importu żywności
zawierającej substancje zakazane w UE. To konkretne działania, które już przynoszą efekty w postaci
dodatkowych zabezpieczeń.
Co z sektorem wieprzowiny? Pogłowie wciąż nie wróciło do poziomu sprzed ASF, ceny niskie – jaki jest realny plan ratunkowy?
Problem jest strukturalny i narasta od ponad dekady. Intensywnie współpracujemy z Ministerstwem
Klimatu i Środowiska nad skuteczną redukcją populacji dzików przy jednoczesnym poszanowaniu
zasad bioasekuracji. Złożyliśmy wniosek do Komisji Europejskiej o wsparcie opłacalności produkcji.
Razem z branżą pracujemy nad strategią w kluczowych filarach m.in. restrukturyzacja gospodarstw,
modernizacja przetwórstwa, zielona transformacja i biogaz, wzmocnienie bioasekuracji, promocja i
eksport oraz dedykowane wsparcie dla młodych rolników.
Sukces zależy jednak nie tylko od działań rządu, ale przede wszystkim od oddolnych inicjatyw i
ścisłej współpracy samych rolników. Zachęcam do tworzenia lokalnych grup i sieci
bioasekuracyjnych – wspólny monitoring zdrowia stąd, szybkie raportowanie podejrzeń, dzielenie się
doświadczeniami i danymi. Kluczowa jest samodyscyplina: rygorystyczne przestrzeganie zasad
higieny, czyszczenie i dezynfekcja, ścisła kontrola ruchu osób i pojazdów między gospodarstwami.
Jednocześnie patrzymy w przyszłość i widzimy potrzebę hodowli ukierunkowanej na rasy i linie świń
o wyższej odporności immunologicznej. Dzięki temu producenci mogą podejmować precyzyjne
decyzje, zwiększać efektywność chowu, poprawiać jakość mięsa i podnosić konkurencyjność
polskich produktów wieprzowych zarówno na rynku unijnym, jak i poza nim.
Dlaczego tak mocno stawia Pani na spółdzielczość, grupy producenckie i krótkie łańcuchy dostaw?
Bo pojedynczy rolnik jest bezsilny wobec wielkich sieci handlowych i globalnej konkurencji.
Zrzeszeni mają realną siłę negocjacyjną, możliwość wspólnych inwestycji w przetwórstwo, magazyny
i logistykę oraz pewniejszy zbyt. W ostatnich latach system premiował rolnika indywidualnego –
teraz chcemy zmienić to systemowo.
Chcę wyraźnie odczarować słowo „spółdzielczość”, które dla wielu wciąż niesie negatywne
skojarzenia z czasami PRL. Dziś to nowoczesna, całkowicie dobrowolna i daleko idąca integracja
rolnicza – oparta na zasadach rynkowych, profesjonalnym zarządzaniu i wspólnym budowaniu
wartości dodanej. To szansa na przyszłość polskiego rolnictwa, dokładnie taka, jaką od dekad z
wielkim sukcesem stosują rolnicy w krajach takich jak Holandia, Dania czy Niemcy.
W Holandii spółdzielczość jest fundamentem całego sektora rolno-spożywczego. FrieslandCampina
zrzesza hodowców mleka i jest jednym z największych graczy na światowym rynku mleczarskim, a
Rabobank – spółdzielczy bank – finansuje większość inwestycji w rolnictwie. Dzięki temu
holenderscy rolnicy osiągają znacznie wyższe ceny, lepszy dostęp do technologii, wspólne badania i
rozwój oraz silną pozycję eksportową. Holandia, mimo niewielkiej powierzchni, jest jednym z
największych eksporterów żywności na świecie właśnie dzięki głębokiej integracji poziomej i
pionowej w formie spółdzielni.
U nas poziom zrzeszania jest niestety wciąż niski – w grupach producenckich i spółdzielniach działa
zaledwie kilkanaście procent rolników. To osłabia naszą pozycję na rynku. Dlatego przygotowujemy
pakiet systemowy, bo integracja rolnicza to nowoczesny sposób na budowanie wartości dodanej u
producenta.
Dopłaty bezpośrednie po 2027 – czy małe i średnie gospodarstwa je stracą?
Nie stracą, jeśli realnie prowadzą działalność rolniczą. Jednocześnie walczymy w Brukseli o jak
największy budżet WPR po 2027 i o przesunięcie większej części środków na inwestycje, innowacje i
młodych rolników, a nie tylko płatności powierzchniowe.
Jak realnie przekonać polskich konsumentów, żeby częściej wybierali żywność z polskich gospodarstw?
Edukacją, przejrzystością i dostępnością. Pracujemy nad rozporządzeniem wprowadzającym czytelną
etykietę „producent rzeczywisty” – konsument musi wiedzieć, kto naprawdę wyprodukował dany
produkt. Wspieramy kampanie promujące regionalne i ekologiczne produkty, krótkie łańcuchy
dostaw oraz rolniczy handel detaliczny. Polskie mięso, mleko, owoce i warzywa są najwyższej
jakości – potwierdzają to liczne badania. Musimy głośno o tym mówić i dawać konsumentowi realną
możliwość wyboru.
Jak Pani widzi polskie rolnictwo za 10–15 lat?
Widzę nowoczesne, konkurencyjne, dochodowe i ekologicznie odpowiedzialne rolnictwo. Mniej
biurokracji, więcej innowacji (precyzyjne rolnictwo, biogazownie, rośliny wysokobiałkowe), silna
integracja rolnicza i krótkie łańcuchy dostaw. Rolnik szanowany jako strażnik żywności i krajobrazu,
a nie tylko „gaszenie pożarów”. Chcę, żeby młodzi zostawali na wsi z wyboru, a nie z przymusu. To
jest możliwe – mamy ziemię, wiedzę i determinację. Pracujemy nad tym codziennie.
Jako lubelska posłanka i minister – co mówi Pani młodym ludziom z naszego regionu, którzy myślą o wyjeździe za pracą zamiast zostanie na roli?
Mówię im prawdę: rolnictwo w 2026 roku to już nie jest tylko traktor i pole. To biznes z marżami,
które mogą być wyższe niż w korporacji. Pokazuję na przykładach: młody człowiek z Biłgorajskiego,
który po studiach założył grupę producencką borówki i eksportuje do Niemiec, albo hodowca z
Chełmskiego, który postawił biogazownię i ma dodatkowe 120 tys. zł dochodu rocznie.
Dajemy konkretne narzędzia: maksymalne premie dla młodych, dopłaty do zakupu ziemi i szkolenia zmarketingu i e-handlu. Chcę, żeby młodzi z Lubelszczyzny widzieli w rolnictwie szansę na życie na
swoim, z godnym zarobkiem i nowoczesnymi narzędziami. To nie jest romantyzm – to twarda
kalkulacja.
2026 to Międzynarodowy Rok Kobiet Rolniczek ogłoszony przez ONZ – jak ministerstwo wspiera kobiety na wsi, szczególnie w kontekście Kół Gospodyń Wiejskich?
To dla mnie bardzo osobisty temat. Sama jestem wiceprezeską Koła Gospodyń Wiejskich i wiem, jak
ogromną rolę odgrywają kobiety w polskich gospodarstwach – nie tylko w polu, ale też w
zarządzaniu, przetwórstwie i promocji. Kobiety wsi rozwijają się w dynamicznym tempie – są coraz
bardziej inicjatywne, zakładają własne działalności gospodarcze, prowadzą agroturystykę, tworzą
produkty regionalne i aktywnie uczestniczą w życiu społecznym wsi. Wspieram je całym sercem, bo
to one są motorem zmian i innowacji na lubelskiej wsi.


















Leave a Reply