Na prośbę czytelników TomaszowNews prezentujemy wywiad z Posłem Wiesławem Różyńskim przeprowadzony przez Grzegorza Gałana
Redakcja portalu:
Panie Pośle, spotykamy się w marcu, ale najintensywniejsze działania w sprawie zjazdu z S17 dla Lubyczy Królewskiej podjął Pan na przełomie roku. Zaczęło się od petycji mieszkańców w listopadzie, a skończyło na Pana interpelacji i rozmowach w Warszawie. Jak z perspektywy czasu ocenia Pan te starania?
Poseł Wiesław Różyński:
To był kluczowy czas dla tej inwestycji. Pismo od mieszkańców i przedsiębiorców z listopada, pod którym podpisało się blisko 230 osób, było dla mnie sygnałem do natychmiastowego działania. Nie mogłem pozwolić, by ten głos został zignorowany.
W tym miejscu pragnę podkreślić rolę lokalnych liderów, a w szczególności Piotra Bondyry. To on był i jest najbardziej zaangażowany w bezpośredni kontakt ze mną, doskonale wie, co dzieje się w Lubyczy. Dzięki tak aktywnej postawie i stałemu przepływowi informacji mogliśmy działać skutecznie.
Jeszcze przed końcem roku podjąłem rozmowy z Ministrem Infrastruktury, Dariuszem Klimczakiem. Przedstawiłem mu skalę problemu i zagrożenie marginalizacją naszego regionu. Minister przyjął moje argumenty, co zaowocowało złożeniem oficjalnej interpelacji, w której akcentuję potrzebę wprowadzenia do projektu bezpośredniego, bezkolizyjnego zjazdu do Lubyczy Królewskiej.
Redakcja:
Kolejnym ważnym etapem były rozmowy w Lublinie. Pod koniec stycznia, tuż przed sesją rady miejskiej, doszło do spotkania w Urzędzie Wojewódzkim.
Wiesław Różyński:
Tak, to było bardzo merytoryczne uderzenie. Razem z Wicewojewodą Andrzejem Majem oraz dyrektorem lubelskiego oddziału GDDKiA Januszem Pachlą usiedliśmy do rozmów.
Punkt po punkcie wykazywaliśmy błędy w obecnej koncepcji. Fakt, że Lubycza leży 6 km od strategicznego przejścia w Hrebennem, obecność firm logistycznych, hoteli i gospodarstw współpracujących z Ukrainą – to są fakty, których nie da się pominąć.
Redakcja:
Podczas styczniowej sesji w Lubyczy Królewskiej widać było duże nadzieje mieszkańców. Co dzieje się ze sprawą teraz, w połowie marca?
Wiesław Różyński:
Jesteśmy w fazie „sprawdzam”. Moja interpelacja poselska jest w procesie rozpatrywania, a Ministerstwo Infrastruktury oraz centrala GDDKiA analizują nasze postulaty.
Chcę zapewnić mieszkańców powiatu tomaszowskiego, że te 230 podpisów, które wpłynęły do mojego biura, wciąż „pracuje”. Nie zapomnieliśmy o sprawie.
To, co wypracowaliśmy od listopada do stycznia, to solidna podstawa prawna i merytoryczna. Teraz czekamy na wiążące decyzje i deklaracje ze strony rządu. Będę o nie pytał do skutku.
Redakcja:
Czy wierzy Pan w sukces tej batalii?
Wiesław Różyński:
Wierzę w siłę wspólnego działania. Gdy poseł, wojewoda i blisko ćwierć tysiąca mieszkańców mówią jednym głosem, to jest to siła, której Warszawa nie może zignorować.
Walka o zjazd z S17 to walka o rozwój Lubyczy Królewskiej.
Podsumowanie
Sprawa węzła S17 w Lubyczy Królewskiej wchodzi w decydującą fazę. Po miesiącach działań lokalnych i ogólnokrajowych, wszystko zależy teraz od decyzji rządu i instytucji centralnych.
Mieszkańcy i przedstawiciele regionu jasno deklarują: nie odpuszczą.
Rozmowę przeprowadził Grzegorz Gałan











Leave a Reply