Czym są nabożeństwa majowe i jakie jest ich znaczenie w duchowości Kościoła?
Nabożeństwa majowe są pięknym wyrazem pobożności ludowej o charakterze maryjnym. Ten rys maryjny jest bardzo zakorzeniony w naszej polskiej kulturze, wręcz tożsamości. Najważniejsze wydarzenia dla historii naszego Narodu dokonywały się w święta maryjne; pamiętny Cud nad Wisłą, czyli zwycięska Bitwa Warszawska z 15 sierpnia 1920 r., przecież Bogurodzica przez pewien czas, nieoficjalnie, ale pełniła rolę naszego hymnu narodowego, czy śluby jasnogórskie króla Jana Kazimierza z 1656 r.
Nabożeństwa majowe to kolejny przejaw tego, jak ważna dla Polaków jest Maryja. Myślę, że można nawet zaryzykować stwierdzenie, że nie da się prowadzić właściwej duchowości, czyli życia duchowego bez Maryi. Doskonale wie o tym Kościół w Polsce; postaci Prymasa Tysiąclecia, czy św. Jana Pawła II, a wcześniej kard. Augusta Hlonda doskonale to pokazują.
Dla mnie osobiście kluczem do zrozumienia tego, jest scena pod krzyżem, kiedy Jezus w osobie św. Jana daje nam Maryję za Matkę… „Niewiasto oto syn twój, oto Matka Twoja”. Zawsze mnie ta scena uderza. Jezus wykończony drogą krzyżową umiera na krzyżu, nie myśli o sobie, o tym, że wypełnia misję, nawet w tak skrajnym momencie myśli o nas. Jak wielka jest Jego miłość.
Dlatego Maryja jest Pięknym Darem, jaki otrzymujemy od Boga, darem, który prowadzi nas do Niego. A skoro Kościół ma prowadzić do zbawienia, to nie ma piękniejszej drogi niż przez Maryję. Niektórzy nam zarzucają, że za bardzo czcimy Matkę Bożą, ale każdy kto choć raz spojrzał w oczy swojej matce, szczególnie w momencie kiedy się martwiła, czy troszczyła o nas, albo kiedy narobiliśmy za dziecka jej problemów, to doskonale rozumie, jak ważna jest Maryja.
Jej postawa pokory, troski i subtelnej obecności. Wystarczy w kościele, w domu, czy przy przydrożnej figurze przez chwilę w ciszy spojrzeć w oczy Maryi.
1. Skąd wzięła się tradycja modlitw przy kapliczkach przydrożnych w maju?
Początki nabożeństwa majowego sięgają V wieku, kiedy w Kościele na Wschodzie zaczęto śpiewać pieśni ku czci Matki Bożej. W naszym Kościele zaczęto gromadzić się pod figurami Najświętszej Matki na przełomie XIII/XIV wieku.
Za ojca nabożeństw majowych w formie zbliżonej do tej, którą znamy dzisiaj, jest żyjący na przełomie XVII i XVIII wieku jezuita o. Ansolani. Gromadził wiernych w kaplicy królewskiej na koncertach poświęconych Bożej Rodzicielce, a na końcu błogosławił zebranych Najświętszym Sakramentem.
W 1859 roku papież Pius IX zatwierdził obecnie istniejącą formę nabożeństwa, która składa się z Litanii Loretańskiej, nauki kapłana i błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem. To tak z historii. Natomiast tradycja modlitw przy kapliczkach jest też moim zdaniem przejawem potrzeby serca. Czasami nasze serce nam podpowiada czego potrzebuje, by lepiej coś wyrazić, albo przeżyć. I ta potrzeba serca stała się udziałem wielu.
2. Dlaczego miesiąc maj jest szczególnie poświęcony Matce Bożej?
Dla mnie osobiście, maj jest miesiącem, kiedy wszystko rozkwita i budzi się do życia. Szczególnie po okresie zimy. Tak też jest z pobożnością maryjną, z oddaniem się Matce. Ona może spowodować „rozkwit naszego serca”.
Kiedy doświadczamy, że coś w nas lub w naszym życiu umiera, to dzięki Maryi może narodzić się na nowo. Czasami czujemy jak przygniata nas codzienność, jak coś ucieka nam przez palce, odchodzi to co jest dla nas ważne. Jeśli zwrócę się do Maryi, a Ona „weźmie mnie za rękę i zaprowadzi do swojego Syna” to doświadczę, jak coś budzi się na nowo, rodzi, powstaje na nowo.
3. Co daje wiernym modlitwa przy kapliczkach w porównaniu do tej w kościele?
Istnieje różnica między liturgią, a nabożeństwem wynikającym z pobożności. Modlitwa w kościele jest ważna, wręcz fundamentalna. To miejsce, gdzie przez akt konsekracji (poświęcenia – oddania na wyłączną służbę Bogu) jest obecny Bóg.
Modlitwa przy kapliczkach to piękne dopełnienie modlitwy w kościele. To głębsze poczucie wspólnoty, zacieśniania więzów. Kiedyś szczególnie na wsi przed domami, przy drodze były ławeczki. Ludzie siadali, spotykali się ze sobą, rozmawiali.
Dzisiaj zamykamy się w czterech ścianach, przed ekranami telewizorów, komputerów, smartfonów i… czujemy się bardziej osamotnieni. Dzisiaj nawet w wielu rodzinach nie rozmawia się ze sobą. Przekazuje się jedynie komunikaty. Język z komunikatorów wchodzi do codziennego użytku.
A przecież, już filozofia grecka np. Arystoteles, podkreślała, że człowiek jest istotą społeczną, potrzebujemy drugiego człowieka, rozmowy, umiejętności słuchania by właściwie się rozwijać. Podobają mi się słowa Tomasza Mertona, który powiedział, że „nikt nie jest samotną wyspą”.
A dzisiaj, niestety często mamy tłumy „samotnych wysp”, nie ludzi tworzących więzy. Taka modlitwa przy kapliczkach to budowanie i umacnianie wspólnoty. Pięknym widokiem jest ten, kiedy starsi się modlą razem z dziećmi. Dzisiaj staje się to niestety coraz rzadszym widokiem. Ale ważne, że jeszcze jest.
4. Czy modlitwa przy kapliczkach ma dziś jeszcze taką samą siłę oddziaływania jak dawniej?
Zmienia się mentalność pokolenia i rozumienie tej maryjnej tradycji, przez to siła oddziaływania jest inna, niestety słabsza. Myślę, że większość z nas zauważa, że te zmiany jakie się dokonują nie idą ku lepszemu.
Przeciwnie, zamykają nas, izolują, zwiększają poczucie osamotnienia, czy niezrozumienia. To co oferuje współczesny świat jest często bardzo płytkie i powierzchowne. Coraz więcej osób to dostrzega, dlatego powoli, po cichu następuje przebudzenie.
Przykładem tego może być rekordowa liczba chrztów osób dorosłych w te święta we Francji. Myślę, że też przyjdzie czas na „renesans” modlitw przy kapliczkach, kiedy ludzie zobaczą, że kolorowy ekran daje ostatecznie pustkę, a większą wartość ma rozmowa z drugim człowiekiem, wspólna modlitwa w ciepłej, bujnej zieleni, kolorowej, majowej aurze.
5. Czy można powiedzieć, że majówki to także element dziedzictwa kulturowego, a nie tylko religijnego?
Zdecydowanie. To element naszej kultury i tożsamości, tego kim jesteśmy i z czego wyrastamy. Wiele kapliczek upamiętnia ważne wydarzenia historyczne, ważne wydarzenia lokalne, ważne doświadczenia w życiu społeczności czy poszczególnych osób.
Wystarczy zobaczyć jak są ozdabiane, czy przystrojone. Osobiście uważam, że nie można właściwie przyjąć tzw. „nowoczesności”, bez odniesienia do naszej kultury i tradycji.
Inaczej stajemy się okrętem, może i nowoczesnym, może i ładnie pomalowanym, ale okrętem którym sterują inni, lub okrętem, który co prawda płynie, ale nie wie gdzie i po co? Wystarczy zapoznać się z historią nawet jednej takiej kapliczki, kiedy powstała, kto ją wzniósł, co upamiętnia? Wtedy zrozumiemy jak piękne dziedzictwo ona przedstawia.
Nie ma przypadkowych przydrożnych kapliczek, nie ma postawionych ot tak sobie. Za każdą kryje się jakaś historia.
6. Czy ma Ksiądz jakieś szczególne wspomnienie związane z modlitwą przy kapliczkach?
Na mojej pierwszej parafii była starsza pani, która wypadku samochodowym straciła syna, a niedługo potem w skutek choroby nowotworowej zmarł jej mąż. Została praktycznie sama. Odcięła się od znajomych i zamknęła się w domu. Niewiele wychodziła, tylko po zakupy i do lekarza.
Niedaleko jej domu była zaniedbana figura. Kiedyś, jak opowiadała poszła pod tę figurę i wykrzyczała do niej cały swój żal. Dlaczego Bóg jej to zrobił? Za jakiś czas poszła ponownie i znowu wykrzyczała żal.
W końcu pomyślała, że skoro chodzi tam „kłócić się z Bogiem”, to może przynajmniej jakoś tę figurę ogarnie. Oczyściła ją i zasadziła przy niej kwiaty, ona wykrzykiwała przed nią swój ból, ze strony figury cisza.
Ale kiedy zaczęła dbać o nią, jak to na wsi jej sąsiadka zauważyła, że coś tam się dzieje i zmienia, i też zaczęła przychodzić i pomagać, potem dołączyła do nich kolejna. Z czasem tylko siadała przy tej figurze i milczała.
W maju te panie zaczęły śpiewać tam majówki. Kiedy odchodziłem z tej parafii, to ta starsza pani powiedziała, że ta figura i te majówki, to wspólne śpiewanie pomogły jej funkcjonować. Nie wie, dlaczego ją to spotkało w życiu, ale wie, że bez tego by nie dała sobie rady.
To jest ta cicha obecność naszej Matki. Czasami nie chodzi w wierze o to by stał się cud, by wiara usuwała przeszkody, ale by dawała siłę, by się z nimi mierzyć.
7. Jakie przesłanie płynie z tej tradycji dla współczesnego człowieka?
Potrzebujemy na nowo odkryć, że Maryja jest naszą Matką. Jej czułe oczy ciągle patrzą na nas, by nas pocieszyć, czasami z zatroskaniem napomnieć, czasami w milczeniu powiedzieć jestem przy Tobie.
Potrzebujemy na nowo odkryć jak ważną wartość ma wspólnota, spotkania z innymi, bo „nikt z nas nie jest samotną wyspą”, nikt nie jest samowystarczalny.


















Leave a Reply