Wywiad z Krzysztofem Hetmanem, posłem do Parlamentu Europejskiego,
o sprzeciwie wobec umowy UE–Mercosur
Redakcja: Panie Pośle, od wielu miesięcy jest Pan jedną z najbardziej
rozpoznawalnych twarzy sprzeciwu wobec umowy UE–Mercosur. Dlaczego ta
sprawa stała się dla Pana tak kluczowa?
Krzysztof Hetman: Przede wszystkim dlatego, że ta umowa w pierwotnym kształcie
stanowiła realne zagrożenie dla polskiego rolnictwa. Zakładała szerokie otwarcie
europejskiego rynku na produkty rolne z Ameryki Południowej, które powstają
w warunkach zupełnie innych niż te obowiązujące w Unii Europejskiej. Nie możemy
dopuścić do sytuacji, w której polscy rolnicy będą zmuszeni konkurować z towarami
wytwarzanymi przy niższych standardach jakości i ochrony środowiska. To byłoby po
prostu nieuczciwe.
Redakcja: Krytycy umowy podkreślają, że może ona doprowadzić do
destabilizacji rynku rolnego. Czy podziela Pan te obawy?
Krzysztof Hetman: Tak, i to od samego początku. Polska wieś już dziś mierzy się
z wieloma wyzwaniami – od kosztów produkcji po niepewność rynkową.
Wprowadzenie dodatkowej presji konkurencyjnej ze strony państw Mercosur
mogłoby doprowadzić do poważnych turbulencji. Dlatego tak mocno podkreślam, że
umowa nie uwzględnia specyfiki polskiego rolnictwa. Potrzebujemy rozwiązań, które
chronią naszych producentów, a nie narażają ich na straty.
Redakcja: W listopadzie 2025 r. udało się Panu doprowadzić do wycofania
wniosku o pilne procedowanie klauzul ochronnych. Dlaczego było to tak
ważne?
Krzysztof Hetman: Ponieważ szybka ścieżka oznaczałaby brak debaty i brak
możliwości składania poprawek. A mówimy o dokumencie, który może mieć
ogromny wpływ na europejskie rolnictwo. Wycofanie wniosku to była pierwsza
wygrana bitwa – sygnał, że nie ma zgody na siłowe przepychanie tak ważnych
decyzji. Mogliśmy pracować nad poprawkami, które realnie zabezpieczą interesy
polskich rolników.
Redakcja: Zgłosił Pan zgłoszenie szeregu poprawek. Czego dotyczą?
Krzysztof Hetman: Ich celem jest przede wszystkim ochrona producentów rolnych
przed negatywnymi skutkami porozumienia. Chciałem, aby umowa była
procedowana w normalnym trybie, z pełną transparentnością i możliwością
merytorycznej dyskusji. W liście do członków Europejskiej Partii Ludowej
podkreślałem, że presja ze strony polskiej delegacji – zarówno PSL, jak i Koalicji
Obywatelskiej – była kluczowa dla zatrzymania przyspieszonego trybu prac.
Redakcja: Jednym z Pana najgłośniejszych działań było zainicjowanie wniosku
do Trybunału Sprawiedliwości UE. Skąd ta decyzja?
Krzysztof Hetman: Uznałem, że skoro umowa budzi tak wiele wątpliwości, to
powinna zostać sprawdzona pod kątem zgodności z traktatami unijnymi. Wniosek
podpisało 145 eurodeputowanych. Szanse na zablokowanie umowy oceniałem pół
na pół, ale musiałem wykorzystać każdą możliwość, by chronić interesy polskich
rolników. To mój obowiązek.
Redakcja: W swoich wypowiedziach krytykuje Pan także wcześniejsze
działania rządu Prawa i Sprawiedliwości. Dlaczego?
Krzysztof Hetman: Politycy PiS przez lata dążyli do jak najszybszego zawarcia
umowy z Mercosur. Beata Szydło, Mateusz Morawiecki, Jacek Czaputowicz, Janusz
Wojciechowski w publicznej debacie wyrażali zgodę na kolejne działania Unii
Europejskiej w tej prawie, do dzisiaj Internet jest pełen ich cytatów, które urosły do
rangi memów. Gdy rolnicy zaczęli protestować, nagle zmienili narrację i zaczęli
udawać, że są przeciwnikami porozumienia. To wyjątkowo nieuczciwa i cyniczna
postawa, świadcząca o tym, że interes polskiego rolnika jest dla PiS tylko
narzędziem walki politycznej i niczym innym więcej.
Redakcja: PSL od początku sprzeciwia się umowie. Czy stanowisko partii jest
jednoznaczne?
Krzysztof Hetman: Tak. PSL konsekwentnie podkreśla, że porozumienie
w pierwotnym kształcie zagrażało polskiemu rolnictwu i wymagało głębokiej rewizji.
Ja jestem jedynie jednym z najbardziej aktywnych przedstawicieli tego stanowiska
na forum europejskim, ale to stanowisko całej partii.
Redakcja: Jak podsumowałby Pan swoje działania przeciwko Mercosur?
Krzysztof Hetman: Skupiłbym je w trzech obszarach: zablokowanie szybkiej ścieżki
legislacyjnej, aby zapewnić pełną debatę, przygotowanie klauzul ochronnych, które
miałyby zabezpieczyć polskich rolników przed potencjalnym negatywnym wpływem
tej umowy oraz skierowanie sprawy do TSUE, by ocenić zgodność umowy z prawem
unijnym.
Nie walczę z ideą współpracy handlowej jako takiej. Chodzi o to, by była ona
uczciwa i dostosowana do polskich warunków. Tylko wtedy możemy mówić o
równowadze między otwartością na świat a bezpieczeństwem ekonomicznym
naszych producentów rolnych.


















Leave a Reply